Kiedy kierowca widzi przed maską dziecko na hulajnodze, słyszy uderzenie, zatrzymuje auto i po kilku sekundach rozumie, że na drodze leży dwunastolatek ze złamaną nogą, nie ma już miejsca na nerwy, krzyk, tłumaczenie się ani szukanie winnego. Wina może być zupełnie nieustalona. Dziecko mogło wjechać nagle na jezdnię. Kierowca mógł nie mieć realnej możliwości uniknięcia zderzenia. Mogły zawinić warunki drogowe, ograniczona widoczność, zaparkowane samochody, mokra nawierzchnia, pośpiech, brak kasku, brak opieki, błąd w ocenie odległości albo zwykły nieszczęśliwy zbieg okoliczności. W pierwszych minutach nie jest jednak najważniejsze, kto ma rację. Najważniejsze jest życie, zdrowie i bezpieczeństwo miejsca zdarzenia. Jeżeli dziecko zostało potrącone przez samochód, ma silny ból nogi, nie może wstać, płacze, jest przestraszone albo leży na jezdni, trzeba działać tak, jak przy poważnym wypadku drogowym. Nie wolno zakładać, że skoro dziecko mówi, to nic groźnego się nie stało. Nie wolno też uznać, że złamana noga to tylko sprawa ortopedyczna. Przy potrąceniu mogło dojść do urazu głowy, kręgosłupa, miednicy, klatki piersiowej, brzucha, a objawy nie zawsze są widoczne od razu.
Pierwsza rzecz, jaką powinien zrobić kierowca, świadek albo rodzic, to zatrzymać się w bezpieczny sposób i nie uciekać z miejsca zdarzenia. Ucieczka po potrąceniu dziecka jest jednym z najgorszych zachowań, zarówno moralnie, jak i prawnie. Prawo o ruchu drogowym nakłada na uczestników ruchu obowiązek zachowania ostrożności, reagowania na zagrożenie i podjęcia działań, które zmniejszą niebezpieczeństwo. Kodeks wykroczeń przewiduje konsekwencje dla prowadzącego pojazd, który uczestnicząc w wypadku drogowym, nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze. Kodeks karny również traktuje bardzo poważnie sytuacje, w których człowiek znajdujący się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zostaje pozostawiony bez pomocy. W praktyce oznacza to jedno. Gdy doszło do potrącenia dziecka, nie dyskutujesz najpierw o winie. Najpierw zabezpieczasz miejsce, wzywasz służby, oceniasz stan poszkodowanego i robisz to, co możesz zrobić bezpiecznie.
Zabezpieczenie miejsca zdarzenia jest tak samo ważne jak podejście do dziecka. Jeżeli zatrzymasz samochód w złym miejscu, zostawisz go bez świateł awaryjnych, nie ustawisz trójkąta ostrzegawczego tam, gdzie jest to potrzebne, nie ostrzeżesz innych kierowców i dopuścisz do kolejnego najechania, sytuacja może stać się o wiele gorsza. Na ulicach Warszawy ruch jest gęsty, kierowcy często patrzą w nawigację, piesi przechodzą między autami, a rowerzyści i osoby na hulajnogach pojawiają się nagle przy przejściach, drogach dla rowerów i wyjazdach z posesji. Dlatego po zdarzeniu trzeba natychmiast włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę odblaskową, jeżeli jest pod ręką, ocenić czy nadjeżdżające samochody widzą przeszkodę i dopiero wtedy podejść do dziecka. Jeżeli są świadkowie, nie należy mówić ogólnie „niech ktoś zadzwoni”. Lepiej wskazać konkretną osobę i powiedzieć: „Pani w czerwonej kurtce, proszę zadzwonić pod numer 112 i powiedzieć, że dziecko zostało potrącone przez samochód”. W stresie ludzie często stoją bez ruchu, bo każdy myśli, że ktoś inny już zadzwonił.
Numer alarmowy 112 działa w Polsce i w całej Unii Europejskiej. W takiej sytuacji dzwonimy bez wahania, bo mamy wypadek drogowy z osobą poszkodowaną. Operator będzie zadawał pytania, które mogą wydawać się oczywiste, ale każde z nich ma znaczenie. Trzeba podać dokładne miejsce zdarzenia, kierunek jazdy, najbliższy adres, numer drogi, charakterystyczny punkt, dzielnicę Warszawy albo nazwę miejscowości pod Warszawą. Trzeba powiedzieć, że poszkodowane jest dziecko, że zostało potrącone przez samochód podczas jazdy hulajnogą, że prawdopodobnie ma złamaną nogę, czy jest przytomne, czy oddycha, czy mocno krwawi, czy skarży się na ból głowy, brzucha, pleców albo szyi. Nie rozłączamy się pierwsi. Operator numeru alarmowego może instruować, co robić do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego, Policji albo straży pożarnej. Jeżeli ktoś obok potrafi udzielać pierwszej pomocy, nadal warto działać zgodnie z poleceniami operatora, bo to porządkuje sytuację i zmniejsza chaos.
Do dziecka trzeba podejść spokojnie. Dziecko po potrąceniu może płakać, krzyczeć, próbować wstać, odpychać dorosłych albo powtarzać, że chce do mamy. Wtedy najgorsze, co można zrobić, to szarpać je, podnosić na siłę, sadzać na krawężniku albo kazać mu przejść na chodnik, żeby „nie blokowało drogi”. Poszkodowanego po wypadku drogowym nie powinno się przemieszczać, jeżeli nie ma bezpośredniego zagrożenia, takiego jak pożar pojazdu, ryzyko kolejnego potrącenia, wyciek paliwa albo inne niebezpieczeństwo, którego nie da się inaczej usunąć. Jeżeli miejsce można zabezpieczyć samochodem, trójkątem, światłami, pomocą świadków i spokojnym kierowaniem ruchem do czasu przyjazdu służb, dziecko powinno pozostać w pozycji, w której się znajduje. Szczególnie przy podejrzeniu urazu kręgosłupa, głowy, miednicy albo poważnego złamania nogi nie wolno przenosić dziecka „pod pachy”, ciągnąć za ręce ani prostować kończyny na siłę.
Ocena stanu dziecka zaczyna się od prostych rzeczy. Trzeba sprawdzić, czy reaguje na głos. Można kucnąć obok, przedstawić się spokojnie i powiedzieć: „Jestem przy tobie, pomoc jest w drodze, nie ruszaj się gwałtownie, powiedz mi, jak masz na imię”. Jeżeli dziecko odpowiada, trzeba zapytać, gdzie boli, czy pamięta, co się stało, czy czuje stopy, czy może poruszyć palcami u nóg, czy ma duszność, mdłości, zawroty głowy, senność albo mrowienie. Nie chodzi o prowadzenie przesłuchania. Chodzi o zebranie informacji dla ratowników. Jeżeli dziecko nie reaguje normalnie, trzeba sprawdzić oddech. W pierwszej pomocy najważniejsze jest to, czy poszkodowany oddycha prawidłowo. Jeżeli nie oddycha albo oddech jest nieprawidłowy, rzadki, charczący, agonalny, trzeba natychmiast rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową i poprosić kogoś o przyniesienie automatycznego defibrylatora zewnętrznego, jeżeli jest dostępny w pobliżu. W mieście defibrylator może być w galerii handlowej, urzędzie, metrze, biurowcu, szkole, na stacji paliw albo w dużym obiekcie publicznym.
Jeżeli dziecko jest przytomne i oddycha, a głównym widocznym problemem jest złamana noga, nadal trzeba obserwować całe ciało. Złamanie może być zamknięte, kiedy skóra jest cała, ale noga jest nienaturalnie ustawiona, obrzęknięta, bardzo bolesna i dziecko nie może jej obciążyć. Złamanie może być otwarte, kiedy w ranie widać kość albo głębokie uszkodzenie tkanek. Przy złamaniu otwartym nie wolno wciskać kości z powrotem, nie wolno płukać głębokiej rany przypadkową wodą, nie wolno usuwać ciał obcych tkwiących w ranie i nie wolno sprawdzać „czy kość się rusza”. Trzeba zatamować silne krwawienie przez ucisk wokół rany jałowym opatrunkiem albo najczystszym materiałem, jaki jest dostępny, ale bez wciskania opatrunku w wystający fragment kości. Jeżeli krwawienie jest masywne i zagraża życiu, priorytetem jest jego opanowanie. Jeżeli krwawienie nie jest silne, najważniejsze jest unieruchomienie i spokój do czasu przyjazdu ratowników.
Unieruchomienie złamanej nogi nie polega na tym, że przypadkowa osoba energicznie prostuje kończynę, przykłada deskę i mocno związuje paskiem. To częsty błąd. Przy urazie po potrąceniu trzeba minimalizować ruch. Najlepiej pozwolić nodze pozostać w pozycji zastanej, zabezpieczyć ją przed przypadkowym poruszeniem, podeprzeć miękką odzieżą, kocem, plecakiem albo zwiniętą kurtką i czekać na ratowników. Jeżeli trzeba coś przyłożyć, to delikatnie, bez wymuszania ustawienia. Zbyt mocne wiązanie może ucisnąć naczynia krwionośne i pogorszyć ukrwienie stopy. Zbyt gwałtowne prostowanie nogi może przemieścić odłamy kostne, uszkodzić naczynia, nerwy i tkanki miękkie, a dziecku zadać ogromny ból. Jeżeli stopa robi się blada, zimna, sina, dziecko mówi, że traci czucie albo nie może poruszyć palcami, trzeba natychmiast powiedzieć o tym operatorowi i później ratownikom.
Bardzo ważne jest zabezpieczenie dziecka przed wychłodzeniem i narastającym stresem. Nawet w ciepły dzień osoba po wypadku może szybko marznąć, bo działa stres, ból i reakcja organizmu na uraz. Dziecko należy przykryć kurtką, kocem termicznym albo czymkolwiek, co ograniczy utratę ciepła, ale nie przykrywać twarzy i nie uciskać uszkodzonej nogi. Trzeba mówić spokojnie, krótkimi zdaniami. Nie wolno obiecywać, że „nic się nie stało”, bo dziecko wie, że boli i widzi reakcję dorosłych. Lepiej powiedzieć prawdę w bezpieczny sposób: „Miałeś wypadek, boli cię noga, pomoc już jedzie, zostań ze mną i oddychaj spokojnie”. Jeżeli na miejscu jest rodzic, trzeba go również uspokoić, bo panika dorosłego potrafi zwiększyć panikę dziecka. Jeżeli rodzica nie ma, trzeba poprosić dziecko o numer telefonu do opiekuna, ale nie wolno opóźniać wezwania służb tylko dlatego, że najpierw chcemy zadzwonić do rodziny.
Wypadek z udziałem dziecka na hulajnodze wymaga wezwania Policji, bo mamy osobę ranną. To nie jest zwykła parkingowa obcierka, przy której kierowcy mogą spisać oświadczenie i rozjechać się do domów. Jeżeli dziecko ma złamaną nogę, jedzie zespół ratownictwa medycznego, a okoliczności zdarzenia muszą zostać ustalone. Kierowca powinien zostać na miejscu, nie przestawiać pojazdu bez potrzeby, chyba że jest to konieczne dla bezpieczeństwa albo poleci to Policja, i zadbać o zachowanie śladów. Jeżeli samochód stoi w miejscu bardzo niebezpiecznym, trzeba najpierw myśleć o życiu i zabezpieczeniu ruchu, ale warto zrobić zdjęcia położenia pojazdu, hulajnogi, śladów hamowania, uszkodzeń, znaków drogowych, sygnalizacji, przejścia dla pieszych, przejazdu dla rowerów, drogi dla rowerów i widoczności z perspektywy kierowcy. Nie po to, aby manipulować sprawą, tylko po to, aby później odtworzyć fakty.
Jeżeli wina jest nieustalona, nie należy pod presją otoczenia mówić rzeczy, których nie jest się pewnym. Na miejscu zdarzenia emocje są ogromne, szczególnie gdy poszkodowane jest dziecko. Ktoś może krzyczeć, że kierowca jechał za szybko. Ktoś inny może twierdzić, że dziecko wjechało nagle. Ktoś może widzieć tylko ostatnią sekundę zdarzenia. Kierowca powinien pomagać, współpracować ze służbami, podać swoje dane, dokumenty, ubezpieczenie, opisać fakty i nie uciekać od odpowiedzialności, ale nie musi na środku ulicy składać chaotycznych deklaracji winy. W polskim porządku prawnym ustalanie odpowiedzialności za wypadek należy do odpowiednich organów, biegłych i ubezpieczycieli, a nie do przypadkowego tłumu. Najważniejsze jest, aby nie utrudniać działań ratunkowych, nie usuwać dowodów, nie namawiać świadków do konkretnej wersji i nie publikować wizerunku dziecka w internecie.
Szczególnie ważny jest wątek hulajnogi elektrycznej, jeżeli właśnie takim urządzeniem poruszało się dziecko. W Polsce przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego zmieniały się, a od marca dwa tysiące dwudziestego szóstego roku kierowanie hulajnogą elektryczną na drodze publicznej przez dziecko poniżej trzynastego roku życia jest co do zasady zabronione, z wyjątkiem strefy zamieszkania i warunków określonych dla opieki osoby dorosłej. Dwunastoletnie dziecko na hulajnodze elektrycznej na drodze publicznej to więc okoliczność, którą Policja będzie brała pod uwagę przy ocenie całego zdarzenia. Nie oznacza to automatycznie, że kierowca samochodu nie ponosi żadnej odpowiedzialności, bo każdy kierujący ma obowiązek zachować ostrożność i reagować na sytuację na drodze. Oznacza to jednak, że okoliczności trzeba ustalić spokojnie i dokładnie. Inaczej ocenia się zdarzenie na przejściu dla pieszych, inaczej na przejeździe dla rowerów, inaczej na drodze dla rowerów, inaczej na jezdni bez wyznaczonego przejścia, inaczej w strefie zamieszkania, a inaczej na osiedlowym wyjeździe z ograniczoną widocznością.
W praktyce kierowca po takim zdarzeniu powinien zapamiętać kilka rzeczy, ale nie jako suchą checklistę, tylko jako logiczny porządek działania. Najpierw zatrzymanie i zabezpieczenie miejsca. Potem wezwanie numeru 112. Potem ocena przytomności, oddechu i krwawienia. Potem spokojne pozostanie przy dziecku i niedopuszczenie do niepotrzebnego poruszania złamaną nogą. Potem współpraca z ratownikami, Policją i świadkami. Dopiero później przychodzi czas na sprawy samochodu, ubezpieczenia, holowania, dokumentacji szkody i dalszego transportu pojazdu. Właśnie w tym momencie wiele osób przypomina sobie, że samochód po potrąceniu też może nie nadawać się do jazdy. Uszkodzony zderzak, reflektor, chłodnica, maska, czujniki, kamera, radar systemów bezpieczeństwa, zawieszenie, koło, przewody albo elementy układu kierowniczego mogą sprawić, że dalsza jazda będzie niebezpieczna albo niezgodna z przepisami. Wtedy potrzebna jest profesjonalna laweta Warszawa, a nie przypadkowa próba odjechania „bo do domu mam tylko kilka kilometrów”.
Po potrąceniu dziecka samochód powinien zostać oceniony bardzo ostrożnie. Czasami z zewnątrz widać tylko pęknięty plastik, ale pod spodem uszkodzone są mocowania, chłodnica, wentylator, belka, nadkole albo wiązka elektryczna. W nowszych autach bardzo łatwo uszkodzić czujniki parkowania, radar tempomatu adaptacyjnego, kamerę systemu awaryjnego hamowania, elementy systemu ochrony pieszych albo czujniki zderzeniowe. W samochodach hybrydowych i elektrycznych po uderzeniu trzeba uważać dodatkowo na układ wysokiego napięcia, komunikaty błędów, unieruchomienie napędu i procedury transportowe producenta. W samochodach z automatyczną skrzynią biegów nie wolno pochopnie ciągnąć auta na lince, bo można doprowadzić do kosztownych uszkodzeń przekładni. Jeżeli koło jest zablokowane, zawieszenie przestawione, kierownica krzywo stoi, wyciekają płyny albo świecą się kontrolki układu hamulcowego, poduszek powietrznych, napędu lub wspomagania, bezpieczniejszym rozwiązaniem jest holowanie Warszawa wykonane przez fachową pomoc drogową.
Nie warto korzystać z przypadkowej pomocy. Po wypadku często pojawia się ktoś, kto mówi, że ma linkę, busa, znajomego z hakiem albo kawałek placu obok. Brzmi to dobrze, bo każdy chce szybko zakończyć stresującą sytuację, ale nieprofesjonalne przemieszczanie auta po wypadku może spowodować kolejne szkody. Można urwać zderzak, wyrwać osłony pod silnikiem, uszkodzić miskę olejową, pogiąć wahacz, przeciążyć mocowania, zerwać zaczepy, zniszczyć oponę, uszkodzić felgę, pogorszyć stan skrzyni biegów, doprowadzić do wycieku płynów albo spowodować zwarcie w instalacji. Przy aucie powypadkowym ważny jest sposób podejścia, dobranie punktów mocowania, właściwy kąt wciągania, użycie wciągarki, pasów, rolek, najazdów i zabezpieczenie pojazdu na platformie. Profesjonalna laweta Warszawa nie polega na tym, że auto „jakoś się wciągnie”. Polega na tym, że samochód ma dojechać do warsztatu, domu, serwisu albo na parking policyjny bez pogorszenia szkód.
W sytuacji, gdy zdarzenie dotyczy dziecka, kierowca zwykle jest psychicznie rozbity. To normalne. Nawet jeżeli wina nie jest ustalona, sam fakt potrącenia dziecka jest ogromnym stresem. Dlatego po zakończeniu czynności ratunkowych i policyjnych dobrze jest nie podejmować pochopnych decyzji za kierownicą. Jeżeli ręce się trzęsą, głowa pracuje tylko wokół zdarzenia, a samochód ma jakiekolwiek uszkodzenia, lepiej zadzwonić po pomoc drogową niż ryzykować kolejną kolizję. Tania Pomoc Drogowa Warszawa tel. 791 448 474 może pomóc w bezpiecznym zabraniu auta z miejsca zdarzenia, wtedy gdy służby pozwolą już na jego przemieszczenie. W takich sprawach nie chodzi o reklamowe hasło, tylko o realny spokój. Kierowca może zająć się kontaktem z rodziną, ubezpieczycielem, Policją i dokumentami, a samochód zostanie załadowany przez osoby, które wiedzą, jak obchodzić się z pojazdem po zdarzeniu drogowym.
Tania Pomoc Drogowa Warszawa tel. 791 448 474 działa profesjonalnie i odpowiedzialnie, również w sytuacjach, w których kierowca jest po kolizji, wypadku albo trudnym kontakcie z innym uczestnikiem ruchu. Nasza firma posiada ubezpieczenie działalności od przypadkowych szkód i podchodzi do transportu auta tak, aby nie pogorszyć uszkodzeń powstałych w zdarzeniu. To ważne, bo klient po wypadku nie potrzebuje dodatkowego stresu. Potrzebuje spokojnej rozmowy, jasnej informacji, bezpiecznego załadunku i przewiezienia samochodu tam, gdzie trzeba. Jeżeli potrzebna jest laweta Warszawa po potrąceniu, po kolizji, po uszkodzeniu zawieszenia, po urwanym kole, po wycieku płynów, po zablokowaniu automatycznej skrzyni biegów albo po zadziałaniu systemów bezpieczeństwa, lepiej wykonać jeden rozsądny telefon niż próbować ratować sytuację przypadkowymi sposobami.
Warto odwiedzić stronę www.wawapomocdrogowa.pl, gdzie można skopiować adres strony i wrócić do kontaktu wtedy, gdy sytuacja na drodze wymaga szybkiej reakcji. Przydatne mogą być również bezpośrednie odnośniki: https://wawapomocdrogowa.pl/holowanie-po-kolizji-warszawa/ oraz https://wawapomocdrogowa.pl/pomoc-drogowa-mokotow/. Jeżeli zdarzenie miało miejsce na Mokotowie, w pobliżu szkoły, osiedla, przejścia dla pieszych, drogi rowerowej albo ruchliwej ulicy, pomoc drogowa Mokotów może być potrzebna od razu po zakończeniu czynności służb. Jeżeli zdarzenie miało miejsce w innej dzielnicy, nadal najważniejsze jest to samo. Najpierw numer 112 i bezpieczeństwo poszkodowanego, potem Policja i ustalenie okoliczności, a dopiero następnie laweta Warszawa i bezpieczny transport auta.
W Europie i w wielu państwach świata podstawowy schemat pierwszej pomocy jest podobny: zabezpiecz miejsce, sprawdź przytomność i oddech, wezwij służby, nie przenoś poszkodowanego bez potrzeby i nie pogarszaj urazu. Różnią się przepisy lokalne, wiek dopuszczalny dla hulajnóg, obowiązek kasku i procedury ubezpieczeniowe, dlatego w Polsce trzeba działać według polskiego prawa, poleceń Policji, ratowników i operatora numeru 112.
Najlepsze wyjście z takiej sytuacji to chłodna kolejność działań. Nie szukaj winnego w pierwszej minucie. Nie podnoś dziecka bez potrzeby. Nie prostuj złamanej nogi. Nie dawaj jedzenia, picia ani przypadkowych leków. Nie pozwalaj, aby tłum zasłonił dopływ powietrza i utrudniał pracę ratownikom. Nie odjeżdżaj samochodem, jeśli nie masz pewności, że jest sprawny i dopuszczalny do dalszej jazdy. Nie korzystaj z przypadkowej linki holowniczej, jeżeli auto ma uszkodzenia po potrąceniu. Zabezpiecz miejsce. Dzwoń pod numer 112. Zostań przy dziecku. Współpracuj z Policją. Po zakończeniu czynności wezwij profesjonalną pomoc drogową. Tak działa człowiek, który rozumie odpowiedzialność na drodze i nie dokłada kolejnego zagrożenia do już trudnej sytuacji.
Działamy w całej Warszawie i okolicach. Gdziekolwiek jesteś, przyjedziemy i pomożemy, gdy potrzebna jest Pomoc Drogowa Warszawa, laweta Warszawa albo holowanie Warszawa po wypadku, kolizji lub uszkodzeniu auta. Obsługujemy wszystkie dzielnice Warszawy: Śródmieście, Mokotów, Ochotę, Wolę, Żoliborz, Bielany, Bemowo, Ursus, Włochy, Wilanów, Ursynów, Wawer, Rembertów, Wesołą, Pragę Południe, Pragę Północ, Targówek, Białołękę. Dojeżdżamy również do miejscowości wokół Warszawy, takich jak Pruszków, Piastów, Brwinów, Grodzisk Mazowiecki, Milanówek, Podkowa Leśna, Błonie, Ożarów Mazowiecki, Duchnice, Ołtarzew, Łomianki, Stare Babice, Izabelin, Leszno, Kampinos, Piaseczno, Józefosław, Mysiadło, Nowa Iwiczna, Lesznowola, Raszyn, Falenty, Sękocin, Nadarzyn, Konstancin Jeziorna, Góra Kalwaria, Otwock, Józefów, Karczew, Celestynów, Wiązowna, Sulejówek, Halinów, Mińsk Mazowiecki, Dębe Wielkie, Wołomin, Marki, Ząbki, Zielonka, Kobyłka, Radzymin, Legionowo, Jabłonna, Wieliszew, Nieporęt, Serock, Nowy Dwór Mazowiecki, Czosnów, Pomiechówek, Zakroczym, Nasielsk. Po trudnym zdarzeniu drogowym nie zostawiaj auta przypadkowi. Dzwoń po profesjonalistów, którzy wiedzą, jak zabezpieczyć pojazd, jak go załadować i jak dowieźć go bez dokładania nowych szkód.
Tania Pomoc Drogowa Warszawa tel. 791 448 474
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *
Komentarz *
Nazwa *
Adres email *
Witryna internetowa
Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
Dodaj komentarz