Rozładowany akumulator to jedna z najczęstszych przyczyn unieruchomienia samochodu w Polsce, szczególnie w dużych miastach takich jak Warszawa, ale także w całej Europie i na świecie. W praktyce pomocy drogowej to absolutna codzienność, niezależnie od tego, czy mamy zimę, lato, samochód nowy czy kilkuletni. Jako właściciel firmy pomocy drogowej widzę ten sam schemat każdego dnia: kierowca wychodzi rano do auta, przekręca kluczyk lub naciska przycisk start i nic się nie dzieje albo słychać tylko charakterystyczne cykanie, przygasają kontrolki, centralny zamek nie reaguje lub samochód całkowicie „umarł”. W trasie sytuacja wygląda podobnie, zatrzymanie na stacji, parkingu, światłach lub w korku kończy się brakiem możliwości ponownego uruchomienia silnika. To właśnie w tym momencie pojawia się pytanie, kiedy faktycznie próbować radzić sobie samemu, a kiedy bezpiecznie i zgodnie z rozsądkiem wezwać pomoc drogową.
Akumulator samochodowy jest elementem eksploatacyjnym i ma ograniczoną żywotność, która w realnych warunkach polskich zazwyczaj wynosi od trzech do pięciu lat, a w przypadku intensywnej jazdy miejskiej, krótkich odcinków, częstego uruchamiania silnika i dużej liczby odbiorników energii elektrycznej bywa jeszcze krótsza. Nowoczesne samochody mają rozbudowane instalacje elektryczne, systemy multimedialne, czujniki, moduły komfortu, alarmy i systemy bezkluczykowe, które pobierają prąd nawet wtedy, gdy auto stoi. Wystarczy kilka dni postoju przy słabszym akumulatorze, aby napięcie spadło poniżej wartości umożliwiającej rozruch. Zimą dodatkowo dochodzi niska temperatura, która znacząco obniża zdolność akumulatora do oddawania prądu rozruchowego, co jest zjawiskiem czysto fizycznym i niepodlegającym dyskusji.
Pierwszym błędnym założeniem wielu kierowców jest przekonanie, że skoro wcześniej samochód odpalał, to „jeszcze odpali”. Akumulator często wysyła sygnały ostrzegawcze dużo wcześniej, takie jak wolniejsze kręcenie rozrusznika, przygasanie świateł przy uruchamianiu silnika, resetowanie zegara lub radia czy komunikaty o błędach systemów. Ignorowanie tych objawów kończy się zazwyczaj unieruchomieniem w najmniej odpowiednim momencie. Drugim błędnym założeniem jest myślenie, że wystarczy poprosić kogoś o kable i problem zniknie. Owszem, awaryjne uruchomienie silnika przy pomocy kabli rozruchowych jest możliwe, ale tylko wtedy, gdy akumulator nie jest całkowicie uszkodzony i instalacja elektryczna pojazdu jest sprawna. W nowoczesnych samochodach, szczególnie z systemem start stop, nieprawidłowe użycie kabli może doprowadzić do uszkodzenia elektroniki, a koszt takiej naprawy bywa wielokrotnie wyższy niż koszt wezwania profesjonalnej pomocy drogowej.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego należy pamiętać, że unieruchomiony pojazd na drodze publicznej stanowi zagrożenie. Zgodnie z przepisami Prawa o ruchu drogowym kierowca ma obowiązek niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca, w którym zagraża on bezpieczeństwu lub utrudnia ruch. Jeżeli nie jest to możliwe, należy odpowiednio oznakować pojazd, włączyć światła awaryjne, a poza obszarem zabudowanym lub na drodze szybkiego ruchu ustawić trójkąt ostrzegawczy w odpowiedniej odległości. W praktyce jednak samochód z rozładowanym akumulatorem często nie pozwala nawet na włączenie świateł awaryjnych, co dodatkowo zwiększa ryzyko kolizji. W takiej sytuacji wezwanie pomocy drogowej nie jest luksusem, lecz rozsądnym i odpowiedzialnym działaniem.
Na rynku polskim coraz częściej spotykam się z sytuacjami, w których kierowcy próbują uruchamiać samochód „na pych”, co w przypadku aut z manualną skrzynią biegów bywało kiedyś praktykowane. Należy jednak jasno powiedzieć, że w nowoczesnych pojazdach, a szczególnie w samochodach z automatyczną skrzynią biegów, hybrydach oraz autach z rozbudowaną elektroniką, taka metoda jest niedopuszczalna i może doprowadzić do poważnych uszkodzeń. W Europie Zachodniej i na świecie standardem jest korzystanie z profesjonalnych usług pomocy drogowej, które dysponują odpowiednim sprzętem do awaryjnego uruchamiania pojazdów, boosterami rozruchowymi oraz wiedzą, jak bezpiecznie obsłużyć dany typ samochodu.
Jako praktyk zawsze powtarzam klientom, że pomoc drogowa w przypadku rozładowanego akumulatora to nie tylko „odpalenie auta”. To również szybka ocena stanu akumulatora, sprawdzenie podstawowych parametrów ładowania, a w razie potrzeby bezpieczny transport pojazdu do warsztatu lub wskazane miejsce. Bardzo często okazuje się, że problemem nie jest sam akumulator, lecz alternator, przewody masowe, klemy lub nadmierny pobór prądu przez instalację. Próby wielokrotnego uruchamiania silnika na rozładowanym akumulatorze mogą doprowadzić do jego całkowitego zniszczenia, a nawet uszkodzenia rozrusznika.
Z perspektywy kierowcy najtańszy i najrozsądniejszy scenariusz wygląda następująco: samochód nie odpala, nie ryzykujesz samodzielnych eksperymentów, nie blokujesz ruchu, dzwonisz po pomoc drogową, a problem zostaje rozwiązany szybko i bezpiecznie. Dokładnie tak działają kierowcy w krajach, w których kultura drogowa i świadomość techniczna są na wysokim poziomie. W Polsce ta świadomość również rośnie, co bardzo mnie cieszy jako właściciela firmy pomocy drogowej.
Jeżeli więc akumulator jest rozładowany, samochód nie reaguje, jesteś w trasie, na parkingu, pod domem lub w centrum miasta, nie zastanawiaj się, czy „jakoś się uda”. Zadzwoń po fachową pomoc, która przyjedzie na miejsce i rozwiąże problem bezpiecznie, zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem. W takich sytuacjach zawsze możesz liczyć na Tania Pomoc Drogowa Jacek, telefon 791 448 474, strona www.wawapomocdrogowa.pl
W takich sytuacjach gdziekolwiek jesteś Bemowo, Białołęka, Bielany, Mokotów, Ochota, Praga Południe, Praga Północ, Rembertów, Śródmieście, Targówek, Ursus, Ursynów, Wawer, Wesoła, Wilanów, Włochy, Wola, Żoliborz przyjedziemy i pomorze Wam Tania Pomoc Drogowa Aacek tel. 791 448 474 www.wawapomocdrogowa.pl
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *
Komentarz *
Nazwa *
Adres email *
Witryna internetowa
Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
Dodaj komentarz