„Holowanie 4×4 – najczęstsze błędy”

„Holowanie 4×4 – najczęstsze błędy”

Holowanie samochodu z napędem na cztery koła, czyli pojazdu typu sportowo użytkowego, terenowego albo osobowego z układem cztery razy cztery, wygląda pozornie prosto, ale w praktyce jest jednym z tych tematów, gdzie najczęstsze błędy kierowców i przypadkowych „pomagaczy” potrafią w kilka minut zamienić zwykłą awarię w bardzo kosztowną naprawę, dlatego jako właściciel firmy Tania Pomoc Drogowa Jacek zawsze tłumaczę to wprost i bez marketingowych obietnic: jeżeli masz cztery razy cztery, szczególnie z automatyczną skrzynią biegów, skrzynią rozdzielczą, reduktorem albo napędem typu stały cztery razy cztery, to improwizowane holowanie „na lince” jest ryzykiem dla układu przeniesienia napędu, a w skrajnym przypadku także dla bezpieczeństwa ruchu, bo przyczepność, masa i hamowanie takich aut zachowują się inaczej niż w zwykłym samochodzie z napędem na jedną oś, a do tego dochodzi kwestia tego, że różne systemy napędu na cztery koła mają różne ograniczenia transportowe i bez instrukcji producenta nie da się uczciwie obiecać, że ciągnięcie na kołach nie zaszkodzi, więc pierwszy i najczęstszy błąd to założenie, że „jak jest na luzie, to można ciągnąć”, tymczasem w wielu konstrukcjach obracające się koła napędzają elementy skrzyni rozdzielczej i przekładni, a gdy silnik nie pracuje, smarowanie nie przebiega tak jak w normalnej jeździe, co może generować przegrzanie i zużycie, dlatego najbezpieczniejszą zasadą, którą da się zastosować zawsze i bez zgadywania, jest transport na lawecie z wszystkimi kołami uniesionymi nad jezdnią, a jeśli sytuacja wymaga szybkiego usunięcia auta z niebezpiecznego miejsca, to rozwiązaniem pośrednim bywa holowanie na osi holowanej z użyciem wózków pod koła, ale to nadal wymaga oceny typu napędu i stanu pojazdu; drugi częsty błąd to nieprawidłowe zaczepienie liny lub pasa, czyli mocowanie do elementów zawieszenia, wahaczy, stabilizatora, belki zderzaka albo przypadkowych uchwytów pod autem, bo w cztery razy cztery bardzo często siły są duże, a szarpnięcie może urwać element, uszkodzić chłodnicę, czujniki lub przewody, a pękająca lina lub metalowa szekla potrafi stać się śmiertelnie niebezpieczna, dlatego zawsze powinno się używać wyłącznie przewidzianych przez producenta punktów holowniczych i osprzętu o znanej wytrzymałości oraz nie wykonywać dynamicznych szarpnięć bez doświadczenia i bez zabezpieczeń; trzeci błąd to próby wyciągania cztery razy cztery z błota, śniegu albo piachu metodą „gaz do dechy i ktoś pociągnie”, bo nowoczesne układy kontroli trakcji i stabilizacji potrafią reagować w sposób, który utrudnia wydostanie auta, a jednocześnie łatwo przegrzać sprzęgła w napędzie dołączanym, spalić tarcze, uszkodzić przeguby, zerwać osłony i w konsekwencji doprowadzić do awarii, której wcześniej nie było, dlatego profesjonalne podejście polega na ocenie podłoża, odkopaniu newralgicznych miejsc, dobraniu kierunku wyciągania, zabezpieczeniu auta i dopiero potem na płynnym wyciągnięciu wyciągarką lub bezpiecznym przemieszczeniu na twardszy grunt, bez przypadkowych szarpnięć; czwarty błąd to brak zabezpieczenia miejsca zdarzenia i nieprawidłowe oznakowanie unieruchomionego pojazdu, a to jest już temat stricte bezpieczeństwa i przepisów, bo w Polsce kierujący uczestniczący w zdarzeniu ma obowiązek zatrzymać pojazd w sposób niepowodujący zagrożenia i przedsięwziąć środki dla zapewnienia bezpieczeństwa w miejscu zdarzenia, a w przypadku osób rannych udzielić niezbędnej pomocy oraz wezwać zespół ratownictwa medycznego i Policję, co wynika z Prawa o ruchu drogowym. W praktyce oznacza to, że najpierw włączasz światła awaryjne, ustawiasz trójkąt ostrzegawczy zgodnie z zasadami sygnalizowania postoju pojazdu, czyli na autostradzie lub drodze ekspresowej w odległości stu metrów za pojazdem, poza obszarem zabudowanym trzydzieści do pięćdziesięciu metrów za pojazdem, a w obszarze zabudowanym tuż za pojazdem lub na pojeździe, i dopiero wtedy podejmujesz działania związane z holowaniem albo wzywasz pomoc, bo te odległości nie są „poradą”, tylko wynikają z przepisów i ich sens jest prosty, dać innym kierowcom czas na reakcję na śliskiej nawierzchni i w złej widoczności. Piąty błąd to liczenie na to, że „w Europie jest inaczej”, a prawda jest taka, że różnią się szczegóły wyposażenia obowiązkowego i praktyki, ale wspólny jest priorytet bezpieczeństwa oraz szybkie wezwanie pomocy w razie zagrożenia, dlatego warto pamiętać, że numer alarmowy sto dwanaście działa bezpłatnie w całej Unii Europejskiej, również z telefonu bez karty SIM, co bywa kluczowe, gdy jesteś w stresie lub w trasie poza miejscem zamieszkania. Jeżeli więc masz awarię lub kolizję samochodu z napędem na cztery koła, najlepsza droga wyjścia z sytuacji krok po kroku jest następująca w sensie praktycznym: najpierw bezpieczeństwo i zabezpieczenie miejsca, potem ocena czy są ranni i ewentualne wezwanie służb, następnie rezygnacja z przypadkowej pomocy i z holowania „na lince” bez pewności co do konstrukcji napędu, a na końcu zamówienie profesjonalnego transportu lawetą, bo to minimalizuje ryzyko uszkodzenia układu przeniesienia napędu, reduktora, skrzyni biegów i elektroniki sterującej, a jednocześnie pozwala szybko usunąć pojazd z drogi w sposób bezpieczny dla Ciebie i innych uczestników ruchu; jeżeli chcesz, żeby było zrobione dobrze, spokojnie i bez dokładania szkód, zadzwoń do mnie, Tania Pomoc Drogowa Jacek, tel. 791 448 474, strona www.wawapomocdrogowa.pl, a dobiorę właściwą metodę działania do typu Twojego napędu, warunków na miejscu i celu transportu, bo w cztery razy cztery liczy się doświadczenie i sprzęt, a nie improwizacja. W takich sytuacjach gdziekolwiek jesteś, Bemowo, Białołęka, Bielany, Mokotów, Ochota, Praga-Południe, Praga-Północ, Rembertów, Śródmieście (Centrum), Targówek, Ursus, Ursynów, Wawer, Wesoła, Wilanów, Włochy, Wola, Żoliborz, przyjedziemy i pomożemy, Tania Pomoc Drogowa Jacek, tel. 791 448 474, strona www.wawapomocdrogowa.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *