„Czy można holować auto z zablokowanymi kołami”

„Czy można holować auto z zablokowanymi kołami”

Czy można holować auto z zablokowanymi kołami to pytanie, które w praktyce oznacza sytuację awaryjną po kolizji, po wypadku albo po usterce hamulców, łożyska, piasty, zacisku hamulcowego, hamulca postojowego lub elementów zawieszenia, bo jeżeli koła są zablokowane i nie obracają się swobodnie, to pojazd nie zachowuje się jak „zwykłe auto do holowania”, tylko jak ciężka przeszkoda, która przy próbie ciągnięcia będzie się ślizgała, stawiała ogromny opór, niszczyła opony, felgi i elementy podwozia, a co ważniejsze może doprowadzić do wtórnej kolizji, dlatego w realiach polskich najbezpieczniejsza odpowiedź brzmi: w większości przypadków nie należy holować takiego samochodu na lince ani na sztywnym holu, tylko zorganizować profesjonalny transport na lawecie albo przemieszczenie z użyciem rozwiązań, które odciążają i unoszą koła, a zanim w ogóle zaczniesz myśleć o „jak to ruszyć”, priorytetem jest zabezpieczenie miejsca zdarzenia i ludzi zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, która wprost nakłada na kierującego obowiązek zatrzymania pojazdu w sposób niepowodujący zagrożenia, przedsięwzięcia środków dla zapewnienia bezpieczeństwa w miejscu zdarzenia, a gdy nie ma zabitych ani rannych także niezwłocznego usunięcia pojazdu, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu, natomiast gdy jest ranny lub zabity obowiązkiem jest udzielenie niezbędnej pomocy i wezwanie zespołu ratownictwa medycznego oraz Policji, więc jeżeli jest jakakolwiek wątpliwość co do stanu zdrowia kogokolwiek po zdarzeniu, dzwonisz pod numer alarmowy sto dwanaście, który działa w całej Unii Europejskiej, i nie wdrażasz na własną rękę chaotycznych prób wyciągania czy holowania, bo najpierw liczy się bezpieczeństwo i ratunek. Jeżeli to „tylko” awaria bez osób poszkodowanych, nadal musisz prawidłowo ostrzec innych uczestników ruchu, bo na śliskiej nawierzchni albo po zmroku auto zablokowane na pasie ruchu jest śmiertelnie niebezpieczne, dlatego stosujesz zasady sygnalizowania postoju pojazdu wynikające z przepisów, czyli włączasz światła awaryjne i w razie potrzeby ustawiasz trójkąt ostrzegawczy w prawidłowej odległości zależnej od rodzaju drogi, a Policja i przepisy wskazują typowe wartości, na autostradzie i drodze ekspresowej w odległości stu metrów za pojazdem, poza obszarem zabudowanym w odległości trzydziestu do pięćdziesięciu metrów za pojazdem, a w obszarze zabudowanym tuż za pojazdem lub na pojeździe, bo te odległości nie są „dla zasady”, tylko po to, aby inni kierowcy mieli czas na reakcję, gdy droga hamowania jest wydłużona. Teraz sedno techniczne i prawne, czyli dlaczego zablokowane koła zmieniają wszystko: holowanie w Polsce reguluje artykuł trzydziesty pierwszy ustawy Prawo o ruchu drogowym i to jest bardzo praktyczny przepis, bo mówi zarówno o warunkach holowania, jak i o zakazach, w tym o tym, że zabrania się holowania pojazdu o niesprawnym układzie kierowniczym lub o niesprawnych hamulcach, chyba że sposób holowania wyklucza potrzebę ich użycia, zabrania się również holowania połączeniem giętkim, jeżeli działanie układu hamulcowego w pojeździe holowanym zależy od pracy silnika, a silnik jest unieruchomiony, a dodatkowo przepis określa między innymi dopuszczalne prędkości holowania trzydzieści kilometrów na godzinę w obszarze zabudowanym i sześćdziesiąt kilometrów na godzinę poza obszarem zabudowanym oraz inne warunki bezpieczeństwa. Jeżeli koła są zablokowane, to w praktyce oznacza, że auto może mieć usterkę hamulców, zacięty zacisk, zablokowany hamulec postojowy, uszkodzone łożysko, skrzywioną zwrotnicę po uderzeniu lub inną awarię, która powoduje, że samochód nie toczy się prawidłowo, a to po pierwsze bardzo często podpada pod ryzyko „niesprawnych hamulców” albo co najmniej brak możliwości bezpiecznego kontrolowania toru jazdy, po drugie powoduje, że przy próbie holowania na lince pojazd holowany nie jedzie płynnie, tylko sunie bokiem lub szarpie, co może ściągnąć zestaw w inną stronę, po trzecie niszczy opony w kilka metrów, bo guma trze o asfalt jak papier ścierny, po czwarte potrafi uszkodzić automatyczną skrzynię biegów albo napęd w samochodach z napędem na cztery koła, jeżeli ktoś próbuje „ciągnąć na siłę”, a po piąte tworzy zagrożenie dla innych, bo takie auto zachowuje się jak sanie, szczególnie zimą na zlodzonym odcinku, dlatego moją profesjonalną radą jest taka: jeżeli koła są zablokowane, nie podejmuj prób holowania linką, nie dawaj się namówić przypadkowej pomocy, która obieca „pociągnę pana tylko kawałek”, tylko wybierz metodę, która realnie eliminuje problem zablokowanych kół, czyli transport na lawecie, ewentualnie przestawienie z użyciem wózków transportowych pod koła albo podnośników i rolek, ponieważ to jest właśnie „sposób holowania wykluczający potrzebę użycia hamulców lub normalnego toczenia”, o którym mówi przepis, i w praktyce pozwala bezpiecznie zabrać auto z drogi bez niszczenia go jeszcze bardziej. Bardzo ważne jest też miejsce zdarzenia, bo wiele osób o tym zapomina, a przepisy są jednoznaczne, na autostradzie nie wolno wykonywać zwykłego holowania i wyjątki dotyczą wyłącznie pojazdów przeznaczonych do holowania, które mogą holować do najbliższego zjazdu lub miejsca obsługi podróżnych, więc jeśli auto zablokowało koła na autostradzie, jedyną rozsądną i legalną drogą jest wezwanie profesjonalnej pomocy drogowej z odpowiednim sprzętem, a nie „kolega na lince”, bo to nie jest miejsce na improwizację. Jak więc najbezpieczniej wyjść z takiej sytuacji krok po kroku, ale w formie praktycznej opowieści, jaką przekazuję klientom: najpierw zatrzymujesz pojazd tak, aby nie powodować zagrożenia, włączasz światła awaryjne, oceniasz czy ktoś nie potrzebuje pomocy medycznej, jeżeli jest zagrożenie życia lub zdrowia dzwonisz pod sto dwanaście, następnie ostrzegasz innych kierowców trójkątem ostrzegawczym według zasad z przepisów, przechodzisz w bezpieczne miejsce i nie stoisz na pasie ruchu, potem sprawdzasz na ile to możliwe co się stało, ale bez wkładania rąk w strefy niebezpieczne, bo przy zablokowanym kole łatwo o uraz, jeżeli auto nagle „puści”, i nie próbujesz wypychać auta na siłę, gdy podłoże jest śliskie, bo możesz wpaść pod koła albo spowodować kolejne zdarzenie, następnie rezygnujesz z przypadkowej pomocy, ponieważ osoba bez sprzętu i doświadczenia nie rozwiąże problemu zablokowanych kół, tylko go pogłębi, i na końcu dzwonisz po profesjonalną pomoc drogową, która dobierze bezpieczny sposób zabrania pojazdu, czyli najczęściej lawetę, właściwe mocowania, zabezpieczenie pojazdu oraz transport do warsztatu, na parking lub pod wskazany adres, a przy okazji ograniczy ryzyko, że ktoś na Ciebie wjedzie podczas improwizowanych prób holowania. W Europie zasada jest bardzo podobna, bo mogą się różnić szczegóły wyposażenia i praktyki, ale wspólne jest to, że bezpieczeństwo miejsca zdarzenia, ostrzeganie innych i wezwanie profesjonalnej pomocy w sytuacji realnego zagrożenia jest standardem, a numer sto dwanaście działa w całej Unii Europejskiej i warto o tym pamiętać, kiedy jesteś w trasie poza Polską. Jeżeli potrzebujesz pewnego i bezpiecznego rozwiązania problemu auta z zablokowanymi kołami w Warszawie i okolicach, zadzwoń bezpośrednio do mnie, bo w takich sytuacjach najważniejsze jest, żeby nie korzystać z przypadkowej pomocy tylko z profesjonalistów, którzy mają sprzęt do bezpiecznego podjęcia pojazdu i przewiezienia go bez dokładania szkód, Tania Pomoc Drogowa Jacek, tel. 791 448 474, strona www.wawapomocdrogowa.pl. W takich sytuacjach gdziekolwiek jesteś, Bemowo, Białołęka, Bielany, Mokotów, Ochota, Praga-Południe, Praga-Północ, Rembertów, Śródmieście (Centrum), Targówek, Ursus, Ursynów, Wawer, Wesoła, Wilanów, Włochy, Wola, Żoliborz, przyjedziemy i pomożemy, Tania Pomoc Drogowa Jacek, tel. 791 448 474, strona www.wawapomocdrogowa.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *