Wyobraź sobie, że właśnie miałeś stłuczkę, serce bije szybciej, z tyłu ktoś trąbi, a Ty patrzysz na auto i myślisz tylko jedno: czy mogę odjechać, żeby nie stać na środku drogi i nie zrobić jeszcze większego problemu. To jest normalna reakcja, ale w Polsce kluczowe jest, żeby odróżnić dwie rzeczy naraz: bezpieczeństwo ruchu i realny stan techniczny pojazdu po uderzeniu. Prawo nakłada na kierującego obowiązek zatrzymania pojazdu w sposób niepowodujący zagrożenia, podjęcia działań zabezpieczających miejsce zdarzenia oraz, jeżeli nie ma osób rannych ani zabitych, niezwłocznego usunięcia pojazdu tak, aby nie tamował ruchu i nie tworzył zagrożenia. To wynika wprost z art. 44 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Jednocześnie to, że masz obowiązek usunąć auto z toru ruchu, nie znaczy, że masz nim jechać dalej kilkanaście kilometrów do domu albo do warsztatu, bo po stłuczce można mieć uszkodzenia, które na postoju wyglądają niegroźnie, a podczas jazdy kończą się poważną awarią albo utratą panowania nad pojazdem.
Pierwsza zasada po kolizji w realu jest zawsze taka sama: zanim ruszysz, zabezpiecz miejsce, bo wtórne uderzenie jest częstsze niż ludziom się wydaje. Włącz światła awaryjne, oceń czy ktokolwiek nie potrzebuje pomocy i jeżeli są osoby ranne albo masz choć cień wątpliwości, w praktyce wchodzisz w procedurę wypadku, a nie zwykłej kolizji, czyli wzywasz służby ratunkowe i nie kombinujesz z dalszą jazdą. Jeżeli nie ma rannych, w Polsce standardem bezpieczeństwa jest ustawienie trójkąta ostrzegawczego w odpowiedniej odległości: na autostradzie i drodze ekspresowej około 100 metrów za pojazdem, poza obszarem zabudowanym około 30 do 50 metrów, a w obszarze zabudowanym bezpośrednio za pojazdem lub na pojeździe na wysokości nie większej niż 1 metr. To są liczby, które realnie ratują życie, bo dają kierowcom czas na reakcję. Jeżeli stoisz na poboczu po zmroku lub w słabej widoczności, kamizelka odblaskowa w Polsce nie jest obowiązkowym wyposażeniem auta jako takim, ale z punktu widzenia bezpieczeństwa powinna być na Tobie zawsze, bo po wyjściu z pojazdu stajesz się uczestnikiem ruchu pieszym i chodzi o to, żebyś był widoczny. W wielu krajach Europy kamizelka i inne elementy wyposażenia są wprost wymagane przepisami, więc jeśli jeździsz za granicę, nie zakładaj polskich nawyków, tylko sprawdź obowiązki kraju, do którego jedziesz.
Dopiero kiedy sytuacja jest zabezpieczona, wracamy do pytania kluczowego: czy to auto może jechać dalej. Tu nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich, bo stłuczka stłuczce nierówna, ale są objawy, po których profesjonalista od razu powie: nie ruszaj, bo pogorszysz uszkodzenia albo stworzysz zagrożenie. Jeżeli masz wyciek płynów pod autem, a szczególnie jeżeli czujesz intensywny zapach paliwa, widzisz płyn chłodniczy albo olej silnikowy, widzisz dym, słyszysz metaliczne tarcie, auto ściąga, kierownica stoi krzywo, koło jest przekoszone, zawieszenie „siadło”, zapaliły się kontrolki układu hamulcowego, poduszek powietrznych albo sterowania silnikiem, hamulec jest miękki lub twardy nienaturalnie, skrzynia biegów szarpie albo nie zmienia przełożeń, napęd na cztery koła pracuje z oporem, albo masz wrażenie, że auto w ogóle nie prowadzi się jak przed chwilą, to nie jest moment na testy. W takich sytuacjach dalsza jazda to często prosta droga do większej szkody: przegrzanie silnika po uszkodzeniu chłodnicy, zatarcie po utracie oleju, zerwanie osłon i przewodów przy ocieraniu, uszkodzenie piasty i łożyska po uderzeniu w koło, rozjechanie geometrii i zniszczenie opony, a w autach z automatem i napędem na cztery koła także ryzyko bardzo kosztownych uszkodzeń, jeżeli pojazd jest holowany lub ciągnięty „na lince” niezgodnie z konstrukcją. To jest dokładnie ten moment, w którym przypadkowa pomoc kolegi z hakiem albo „tania linka i jakoś dojedziemy” potrafi podwoić koszty naprawy, bo dochodzą szkody wtórne, za które potem nikt nie chce brać odpowiedzialności. Profesjonalna pomoc drogowa polega na tym, że dobiera się sposób transportu do rodzaju pojazdu i uszkodzeń, tak żeby nie pogorszyć stanu auta.
Jeżeli zderzenie było lekkie i auto wygląda na sprawne, nadal zrób szybki, praktyczny test zanim pojedziesz dalej: obejdź samochód, sprawdź czy koła stoją prosto i czy opony nie są przecięte, czy zderzak nie wchodzi w koło, czy maska nie podniosła się i nie ogranicza widoczności, czy światła działają, czy lusterka są całe, czy spod auta nie kapie, uruchom silnik i posłuchaj czy nie ma nietypowych dźwięków, sprawdź hamulec na postoju i przy minimalnym toczeniu. Jeżeli cokolwiek jest „inne” niż zwykle, a szczególnie jeżeli uderzenie było w przód, w tył albo w koło, to w realnym życiu bezpieczniej jest nie ryzykować jazdy dalej, tylko zorganizować transport na lawecie. I tu wracamy do obowiązku z prawa: pojazd możesz usunąć z toru ruchu na najbliższe bezpieczne miejsce, na zatokę, na parking, na pobocze, żeby nie tamować drogi, ale dalszy transport najlepiej zrealizować profesjonalnie, bo po stłuczce uszkodzenia często wychodzą dopiero po kilku kilometrach, kiedy układ chłodzenia zaczyna tracić płyn, przewód zaczyna ocierać, a geometria „rozchodzi się” na nierównościach.
W Polsce dodatkowo dochodzi praktyka ubezpieczeniowa i odpowiedzialność za bezpieczeństwo: jeżeli stworzysz zagrożenie, bo jedziesz niesprawnym pojazdem, a auto nagle odmówi posłuszeństwa, konsekwencje mogą być dużo poważniejsze niż sama stłuczka, bo wchodzisz w ryzyko spowodowania kolejnego zdarzenia. Dlatego moja rada jako człowieka, który codziennie jeździ lawetą i ogląda skutki „a może dojadę”, jest prosta: jeżeli po stłuczce masz choć cień wątpliwości, nie testuj auta na ulicy. Zadzwoń, powiedz dokładnie co się stało, gdzie jesteś i jaki to pojazd, a my powiemy Ci, czy bezpieczniej jest zorganizować transport na lawecie, czy wystarczy przestawić auto w bezpieczne miejsce i co dalej zrobić, żeby nie pogorszyć szkód. Nasza firma działa profesjonalnie, mamy doświadczenie w trudnych przypadkach, a do tego posiadamy ubezpieczenie działalności od przypadkowych szkód, co dla klienta jest realnym zabezpieczeniem, bo minimalizuje stres i ryzyko kosztów wtórnych.
Tania Pomoc Drogowa Aacek tel. 791 448 474 www.wawapomocdrogowa.pl
Działamy w Warszawie oraz w okolicznych miejscowościach, obejmując między innymi Pruszków, Piastów, Brwinów, Grodzisk Mazowiecki, Milanówek, Podkowa Leśna, Błonie, Ożarów Mazowiecki, Duchnice, Ołtarzew, Łomianki, Stare Babice, Izabelin, Leszno, Kampinos, Piaseczno, Józefosław, Mysiadło, Nowa Iwiczna, Lesznowola, Raszyn, Falenty, Sękocin, Nadarzyn, Konstancin Jeziorna, Góra Kalwaria, Otwock, Józefów, Karczew, Celestynów, Wiązowna, Sulejówek, Halinów, Mińsk Mazowiecki, Dębe Wielkie, Wołomin, Marki, Ząbki, Zielonka, Kobyłka, Radzymin, Legionowo, Jabłonna, Wieliszew, Nieporęt, Serock, Nowy Dwór Mazowiecki, Czosnów, Pomiechówek, Zakroczym, Nasielsk.
W takich sytuacjach, gdziekolwiek jesteś… Bemowo, Białołęka, Bielany, Centrum, Mokotów, Ochota, Praga-Południe, Praga-Północ, Rembertów, Śródmieście, Targówek, Ursus, Ursynów, Wawer, Wesoła, Wilanów, Włochy, Wola, Żoliborz przyjedziemy i pomożemy.
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *
Komentarz *
Nazwa *
Adres email *
Witryna internetowa
Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
Dodaj komentarz