Zimą sytuacja „auto nie odpala” najczęściej sprowadza się do dwóch winowajców, czyli akumulatora albo rozrusznika, ale kluczowe jest to, że oba elementy mogą dawać bardzo podobne objawy, dlatego zanim zaczniesz cokolwiek na siłę kręcić kluczykiem albo „męczyć” przycisk startu, podejdź do sprawy jak do diagnostyki w terenie, najpierw zabezpieczając ludzi i miejsce, a dopiero potem szukając przyczyny, bo w polskich realiach zimowych najczęściej problem dzieje się rano na osiedlu, na parkingu, przy sklepie albo na poboczu, gdzie łatwo o najechanie przez innych kierowców i o kolejną szkodę. Jeżeli samochód stanął w miejscu, gdzie odbywa się ruch, podstawą jest sygnalizowanie postoju pojazdu zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, czyli włączenie świateł awaryjnych i użycie trójkąta ostrzegawczego w sposób adekwatny do miejsca i rodzaju drogi, bo przepisy wprost regulują obowiązek ostrzegania innych o unieruchomionym pojeździe. Jednocześnie pamiętaj, że samo holowanie na drodze publicznej też ma twarde warunki prawne, między innymi limit prędkości trzydzieści kilometrów na godzinę w obszarze zabudowanym i sześćdziesiąt kilometrów na godzinę poza nim oraz wymogi dotyczące bezpieczeństwa i sposobu holowania, dlatego „pchanie i ciągnięcie na lince, bo tylko kawałek” bywa nie tylko ryzykowne, ale i niezgodne z zasadami, zwłaszcza gdy pojazd ma niesprawny układ hamulcowy albo kierowniczy. Gdy masz już bezpieczeństwo pod kontrolą, przechodzisz do rozróżnienia objawów: jeżeli po przekręceniu kluczyka albo naciśnięciu startu kontrolki i światła wyraźnie przygasają, a rozrusznik kręci wolno, „mieli” ciężko albo słychać szybkie cykanie, to statystycznie częściej wskazuje to na niedomaganie akumulatora, słabe połączenia na klemach lub spadek napięcia na masie, natomiast gdy kontrolki świecą normalnie i nie widać typowego „przysiadania” instalacji, a mimo to słychać pojedyncze kliknięcie, metaliczne stukanie albo zgrzyt bez obrotu silnika, częściej podejrzewa się rozrusznik, jego elektromagnes, szczotki albo styki, przy czym w praktyce terenowej jeden dźwięk nie przesądza sprawy, bo podobny objaw potrafi dać również zbyt słaby akumulator. Zimą warto pamiętać o fizyce, bo mróz realnie obniża sprawność akumulatora i zwiększa zapotrzebowanie na energię do rozruchu, dlatego akumulator, który „latem jeszcze dawał radę”, przy temperaturach około zera może już nie mieć wystarczającego zapasu, a organizacje zajmujące się pomocą drogową opisują spadek dostępnej „siły” akumulatora w chłodzie jako zjawisko typowe, które szybko ujawnia zużycie. W praktyce najlepsze i najbardziej bezpieczne postępowanie wygląda tak: wyłącz wszystko, co niepotrzebnie obciąża instalację przed rozruchem, czyli nawiew, ogrzewanie szyb, radio i ładowarki, sprawdź wizualnie klemy i przewody, bo luźna lub zaśniedziała klema potrafi udawać „padnięty akumulator”, a jeśli masz możliwość, zmierz napięcie lub użyj testera, bo to najszybciej odróżnia problem z zasilaniem od problemu stricte mechanicznego rozrusznika; jeżeli podejrzewasz akumulator i masz dostęp do kabli rozruchowych albo boostera, uruchamianie awaryjne rób zgodnie z zasadami bezpieczeństwa, czyli z poprawną kolejnością podłączania, w tym z podłączeniem przewodu ujemnego do solidnego punktu masowego w komorze silnika, a nie „na ślepo” bezpośrednio przy klemie akumulatora, co ogranicza ryzyko iskrzenia w pobliżu akumulatora. Jeżeli po takim działaniu silnik odpali i pracuje stabilnie, to i tak nie znaczy jeszcze, że „już po temacie”, bo równie dobrze może być problem z doładowaniem, krótkimi trasami lub osłabionym akumulatorem, który po zgaszeniu za godzinę znowu odmówi, dlatego rozsądnie jest po odpaleniu dojechać do miejsca, gdzie można zweryfikować ładowanie i stan akumulatora, a jeżeli pojawiają się objawy powtarzalne, nie „męczyć” rozrusznika wieloma próbami, bo długie kręcenie potrafi przegrzać rozrusznik i pogłębić awarię. W Polsce to jest codzienność, ale w Europie i na świecie dochodzi jeszcze aspekt wyposażenia i praktyk bezpieczeństwa: w wielu krajach wymagane jest posiadanie i użycie elementów ostrzegawczych takich jak trójkąt ostrzegawczy i kamizelka odblaskowa, dlatego w trasie międzynarodowej zawsze warto sprawdzić wymogi kraju docelowego i tranzytowego, bo kontrola drogowa nie interesuje się tym, że „w Polsce mam inaczej”. Najważniejsze, co powiem jako praktyk pomocy drogowej, to żeby w zimie nie korzystać z przypadkowej pomocy i przypadkowych kabli „od sąsiada”, nie podpinać czegokolwiek bez zrozumienia, nie holować na siłę automatu albo auta z podejrzeniem uszkodzenia napędu, tylko wezwać profesjonalistów, którzy ocenią sytuację na miejscu, bezpiecznie uruchomią samochód albo zorganizują transport w sposób zgodny z przepisami i realiami zimowymi. Jeśli potrzebujesz pomocy w Warszawie, podaję prawdziwe dane firmy: P. P. H. U. Assistance 24h Jacek Kuliński, al. Jana Pawła II 43A/37B, 01-001 Warszawa, NIP 1180743630, telefon +48 791 448 474, e-mail biuro@wawapomocdrogowa.pl. (wawapomocdrogowa.pl) Jeżeli zgłaszasz awarię także spoza Warszawy, typowe kierunki dojazdu w aglomeracji warszawskiej to między innymi Pruszków, Piaseczno, Marki, Ząbki, Zielonka, Kobyłka, Wołomin, Legionowo, Łomianki, Ożarów Mazowiecki, Raszyn, Konstancin Jeziorna, Józefów, Otwock, Sulejówek, Nieporęt, Serock, Nowy Dwór Mazowiecki i Grodzisk Mazowiecki, przy czym realny dojazd zawsze zależy od miejsca i warunków na drodze i jest ustalany telefonicznie. W takich sytuacjach gdziekolwiek jesteś Bemowo Białołęka Bielany Mokotów Ochota Praga Południe Praga Północ Rembertów Śródmieście Targówek Ursus Ursynów Wawer Wesoła Wilanów Włochy Wola Żoliborz przyjedziemy i pomorze Wam
Tania Pomoc Drogowa Aacek tel. 791 448 474 strona www.wawapomocdrogowa.pl
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *
Komentarz *
Nazwa *
Adres email *
Witryna internetowa
Zapamiętaj moje dane w tej przeglądarce podczas pisania kolejnych komentarzy.
Dodaj komentarz