„ADAS w mieście: jak działają systemy wspomagania i kiedy się mylą”

„ADAS w mieście: jak działają systemy wspomagania i kiedy się mylą”

Jedziesz przez Warszawę. Korek. Tramwaje. Rowery. Piesi wchodzący między samochodami. Światła co chwilę. I nagle auto pika. Miga ikonka. Czasem samo przyhamuje. Czasem lekko „pociągnie” kierownicą. W głowie masz jedno pytanie. Czy to mi pomaga, czy zaraz przez to zrobię sobie kłopot. W mieście wszystko dzieje się na małej odległości. I dlatego warto zrozumieć, czym są systemy ADAS, czyli Advanced Driver Assistance Systems, po polsku systemy wspomagania kierowcy. One nie są „autopilotem”. One są dodatkiem. Mają ostrzec, czasem krótko zareagować. Ale nie zdejmują odpowiedzialności z kierowcy. W praktyce to Ty decydujesz. Ty odpowiadasz za prędkość, odstęp i manewry. A elektronika ma Ci tylko pomóc, kiedy działa w warunkach, do których została zaprojektowana.

ADAS to zestaw funkcji opartych o czujniki i oprogramowanie. Najczęściej działa to tak, że kamera patrzy na drogę, radar „widzi” obiekty przed samochodem, a czujniki ultradźwiękowe pomagają na małych odległościach. Do tego dochodzą algorytmy, które próbują rozpoznać, co jest pasem ruchu, co jest przeszkodą, co jest człowiekiem, a co jest tylko cieniem albo odbiciem. I teraz ważne. Systemy nie „myślą” jak człowiek. One liczą prawdopodobieństwo. W mieście mają trudniej, bo bodźców jest dużo. Są odbicia szyb. Są światła. Są cienie budynków. Są torowiska. Są remonty i stare linie na asfalcie. Są słupki, wysepki i zwężenia. Im więcej chaosu wizualnego, tym większa szansa, że system się pomyli. A w Warszawie takie miejsca są codziennie, na przykład na odcinkach z remontami, przy zwężeniach i na rondach.

W mieście najczęściej spotkasz kilka typowych funkcji. Ostrzeganie przed kolizją z przodu. Automatyczne hamowanie awaryjne. Asystenta pasa ruchu i ostrzeganie o zjeżdżaniu z pasa. Monitorowanie martwego pola. Rozpoznawanie znaków. Czujniki parkowania i kamery. Ostrzeganie przy cofaniu o ruchu poprzecznym. I te funkcje potrafią uratować zderzak w korku. Potrafią uratować chwilę nieuwagi. Ale potrafią też zareagować nie w tym momencie, w którym Ty byś chciał. I tu zaczynają się nerwy.

Najczęstszy błąd kierowców w Warszawie jest jeden. Zbyt duże zaufanie. „Auto widzi, to ogarnie”. Drugi błąd jest odwrotny. „To głupie, wyłączam wszystko”. Prawda jest pośrodku. ADAS działa dobrze, kiedy ma dobre dane. Czyli kiedy kamera jest czysta. Kiedy radar nie jest zasypany śniegiem. Kiedy nie ma ulewy, gęstej mgły albo brudnej brei na zderzaku. Kiedy słońce nie świeci nisko prosto w kamerę. Wtedy system może Ci pomóc. Ale kiedy czujniki „nie widzą”, system zaczyna zgadywać. I wtedy ostrzeżenia mogą być fałszywe. Albo, co gorsza, ostrzeżenia mogą się nie pojawić wtedy, kiedy powinny.

Z mojego doświadczenia z ulicy jest kilka sytuacji, w których ADAS w mieście myli się najczęściej. Po pierwsze. Mokry asfalt w nocy. Światła odbijają się jak w lustrze. Kamera ma problem z kontrastem. Auto potrafi ostrzec „o przeszkodzie”, której nie ma. Po drugie. Torowiska i metalowe elementy. Czasem radar „łapie” coś, co jest obok, a nie przed Tobą. Po trzecie. Remonty i stare oznakowanie. Asystent pasa potrafi złapać niewłaściwą linię. Potrafi delikatnie szarpnąć kierownicą, bo „myśli”, że zjeżdżasz z pasa. Po czwarte. Ronda i ostre łuki. Systemy lubią proste odcinki. Na ciasnych łukach potrafią gubić pas. Po piąte. Piesi i rowerzyści pojawiający się nagle zza autobusu. Człowiek przewiduje. System często reaguje dopiero, gdy obiekt jest dobrze widoczny. Po szóste. Korki, czyli jazda z małymi odstępami. Auto widzi szybkie zbliżanie się do pojazdu z przodu i ostrzega. A Ty czujesz, że „kontrolujesz”. Tylko że Twoja noga jeszcze nie jest na hamulcu. I tu ADAS bywa realnie przydatny, bo skraca czas reakcji. Ale jeśli jest ślisko, elektronika nie oszuka fizyki.

Teraz najważniejsze, czyli co robić, kiedy system zadziałał dziwnie, albo kiedy przez nagłe hamowanie doszło do stłuczki. Najpierw bezpieczeństwo. Zawsze. Włącz światła awaryjne. Sprawdź, czy ktoś nie jest ranny. Jeśli ktokolwiek skarży się na ból, zawroty głowy, ma rozcięcie, uderzył głową, jest w ciąży, albo to dziecko, które płacze i nie uspokaja się, traktuj to jak potencjalny wypadek. Dzwoń na numer alarmowy 112. Nie dyskutuj wtedy o zderzaku. Zdrowie jest ważniejsze. Jeśli to kolizja bez rannych, w Polsce masz obowiązki wynikające z Prawa o ruchu drogowym. Masz zatrzymać pojazd w sposób niepowodujący zagrożenia. Masz przedsięwziąć środki, żeby zapewnić bezpieczeństwo ruchu w miejscu zdarzenia. I masz niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca zdarzenia, jeżeli nie ma zabitych lub rannych, a pojazd powoduje zagrożenie lub tamuje ruch. To jest bardzo ważne w Warszawie, bo druga kolizja zdarza się częściej, niż ludzie myślą. Kierowcy patrzą na zdarzenie, zamiast na drogę. I wjeżdżają w stojące auta.

Jeżeli auta stoją na pasie i blokują ruch, a nie ma rannych, zrób szybkie zdjęcie układu aut i przestaw je w bezpieczne miejsce. Na zatokę. Na pobocze. Na parking. Na stację. Dopiero potem załatwiaj formalności. Zrób zdjęcia szerokie. Złap znaki, sygnalizację, pasy, warunki na drodze. Zrób zdjęcia uszkodzeń. Zrób zdjęcia tablic rejestracyjnych. Spisz dane. Jeśli jest spór o winę, jeśli ktoś jest pod wpływem, jeśli ktoś odmawia danych, jeśli uszkodzone jest mienie publiczne, albo czujesz, że sytuacja jest niejasna, wezwij Policję. To są proste decyzje, które potem oszczędzają problemów z ubezpieczycielem.

I teraz część, przez którą ludzie tracą najwięcej pieniędzy, szczególnie po miejskich stłuczkach. Nie rób „partyzantki”. Nie próbuj dociągać auta na lince „bo blisko”. Nie próbuj odpalać go piętnaście razy, jeśli świecą się kontrolki i coś brzmi źle. Nie próbuj holować automatu, hybrydy, pojazdu z napędem na cztery koła, albo auta z zablokowanym kołem bez wiedzy i sprzętu. Widziałem zbyt wiele przypadków, gdzie ktoś chciał oszczędzić i wezwał przypadkową pomoc. Kończyło się uszkodzeniem skrzyni biegów. Przegrzaniem napędu. Zerwanym uchem holowniczym. Pogiętym wahaczem po wjechaniu na lawetę pod złym kątem. Uszkodzoną osłoną pod silnikiem. Porysowanymi progami, bo ktoś podniósł auto nie tam, gdzie trzeba. A potem rachunek był większy niż cała kolizja. Dlatego ja zawsze mówię jedno. Jeśli masz wątpliwość, nie kombinuj. Zadzwoń po profesjonalistów. To nie jest „porażka”. To jest rozsądna decyzja.

Jeżeli potrzebujesz laweta Warszawa albo holowanie Warszawa po sytuacji, w której auto przyhamowało, ostrzegło, zareagowało nieoczekiwanie, albo po prostu po kolizji w korku, dzwoń do Tania Pomoc Drogowa Warszawa Aacek tel. 791 448 474 www.wawapomocdrogowa.pl.

Przyjedziemy przygotowani. Dobierzemy bezpieczny sposób działania. Zrobimy transport tak, żeby nie pogorszyć uszkodzeń. I to jest klucz, bo w pomocy drogowej liczy się nie tylko „kto przyjedzie”. Liczy się, czy zrobi to bezpiecznie. Mamy doświadczenie w trudnych przypadkach, także gdy koła są zablokowane, gdy auto stoi w ciasnym miejscu, gdy jest ślisko i kiedy łatwo o błąd przy załadunku. Działamy profesjonalnie i odpowiedzialnie. I ważna rzecz dla klienta. Posiadamy ubezpieczenie działalności od przypadkowych szkód, które mogą zdarzyć się podczas załadunku i transportu. To realnie zmniejsza Twoje ryzyko i stres. Bo chcesz mieć temat zamknięty, a nie zaczynać kolejną walkę o to, kto coś porysował.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której mało kto myśli, a w mieście wraca jak bumerang. Kalibracja po naprawach. Jeśli ktoś wymienił szybę z kamerą, zderzak z radarem, miał naprawę przodu, albo nawet mocno uderzył w krawężnik i robił geometrię, a potem ADAS „wariuje”, to problemem często nie jest sam system. Problemem jest to, że czujnik patrzy minimalnie inaczej niż powinien. I wtedy auto ostrzega w złych momentach, albo nie ostrzega wcale. Jeśli widzisz, że po naprawie dzieją się dziwne rzeczy, nie ignoruj tego. To jest bezpieczeństwo. I to jest też kwestia kosztów, bo błędne reakcje w mieście potrafią skończyć się kolejną stłuczką.

Na koniec spojrzenie szersze, bo to też Ci wyjaśnia, dlaczego coraz więcej aut ma takie systemy. W Unii Europejskiej wymagania bezpieczeństwa dla nowych pojazdów są stopniowo zaostrzane. Producenci wdrażają więcej systemów wspomagania. To znaczy, że w Warszawie i w całej Polsce będzie coraz więcej aut z ADAS. I będzie coraz więcej sytuacji, w których kierowcy będą zdziwieni reakcją auta. Najlepsze, co możesz zrobić, to rozumieć ograniczenia. Dbać o czystość czujników. Jeździć z większym marginesem. I nie oddawać odpowiedzialności elektronice. Bo w mieście, przy małych odległościach, Twoja uwaga i spokój są nadal najważniejsze.

W takich sytuacjach, gdziekolwiek jesteś… Bemowo, Białołęka, Bielany, Mokotów, Ochota, Praga-Południe, Praga-Północ, Rembertów, Śródmieście, Targówek, Ursus, Ursynów, Wawer, Wesoła, Wilanów, Włochy, Wola, Żoliborz… przyjedziemy i pomożemy. Działamy też w miejscowościach dookoła Warszawy, między innymi Pruszków, Piastów, Brwinów, Grodzisk Mazowiecki, Milanówek, Podkowa Leśna, Błonie, Ożarów Mazowiecki, Duchnice, Ołtarzew, Łomianki, Stare Babice, Izabelin, Leszno, Kampinos, Piaseczno, Józefosław, Mysiadło, Nowa Iwiczna, Lesznowola, Raszyn, Falenty, Sękocin, Nadarzyn, Konstancin Jeziorna, Góra Kalwaria, Otwock, Józefów, Karczew, Celestynów, Wiązowna, Sulejówek, Halinów, Mińsk Mazowiecki, Dębe Wielkie, Wołomin, Marki, Ząbki, Zielonka, Kobyłka, Radzymin, Legionowo, Jabłonna, Wieliszew, Nieporęt, Serock, Nowy Dwór Mazowiecki, Czosnów, Pomiechówek, Zakroczym, Nasielsk.

Tania Pomoc Drogowa Aacek tel. 791 448 474   www.wawapomocdrogowa.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *